Borussia Dortmund przegrała z Manchesterem City 4:2 w ćwierćfinale Ligi Mistrzów w 2021 roku. To fakt. City wygrało oba mecze i awansowało.

Nie twierdzę, że BVB powinno było znaleźć się w półfinale. Nie wiem tego.

Pytam o coś innego: z jakim Manchesterem City Borussia powinna była wtedy grać?

Ten tekst jest w dużej części pytaniem bez odpowiedzi. Mówię to od razu: żadnego z moich „a gdyby” nie da się sprawdzić. Nikt nie przeżyje tej historii drugi raz. I właśnie o to mi chodzi.

Uczciwy nie jest frajerem

Oszukiwanie w sporcie wkurzało mnie od zawsze. Pamiętam podwórkowe mecze. Jak ktoś kantował, gotowało się we mnie. Ale działało to też jak motywacja: skoro chcesz tak grać, to tym bardziej chcę ci dokopać. Tylko uczciwie.

Chyba do dziś tak patrzę na sport.

Nie mam problemu z przegraną z kimś lepszym. Nie mam problemu z tym, że jeden klub ma więcej pieniędzy od drugiego, choć uważam, że w dzisiejszym sporcie jest ich zdecydowanie za dużo. Stadiony, budżety, akademie, historia: to się różni. Tak wygląda sport.

Ale przepisy muszą obowiązywać wszystkich tak samo. Nie tylko tych, którzy nie umieją znaleźć sposobu, żeby je obejść.

Grafika z hasłem: Uczciwy nie jest frajerem. Jest poszkodowanym. Frajerem jest oszust.
Uczciwy nie jest frajerem. Jest poszkodowanym.

Co ustaliła komisja

Pod koniec września 2026 niezależna komisja uznała Manchester City za winny wszystkich zarzutów dotyczących poważnych naruszeń finansowych Premier League oraz większości zarzutów związanych z brakiem współpracy. W mediach wynik opisywano jako 114 ze 115 zarzutów. Chodzi o dziewięć sezonów, od 2009/10 do 2017/18.

Komisja ustaliła, że klub korzystał z pozornych umów sponsorskich, by sztucznie zawyżać przychody i obniżać koszty. Uznała też, że City znacząco przekroczyło limity wydatków Premier League i UEFA. Według opublikowanego przez Premier League streszczenia skala zawyżonych przychodów i obniżonych kosztów przekroczyła 900 milionów funtów.

Grafika z nagłówkiem Reutersa o ustaleniach Premier League w sprawie pozornych umów sponsorskich Manchesteru City, z datą 29 września 2026 roku.
Reuters, 29 września 2026: relacja o ustaleniach Premier League.

Tak, City złożyło odwołanie. Ale ustalenia komisji są poważne i nie zamierzam ich rozmywać.

Moim zdaniem oszukiwali od pierwszego dnia po przejęciu aż do dziś. To moja opinia, nie ustalenie komisji. Zarzuty obejmowały dziewięć sezonów i za ten okres komisja uznała poważne naruszenia za udowodnione na ogromną skalę. Trudno mi uwierzyć, że ktoś, kto tak działał przez dziewięć lat, wcześniej grał czysto. Ale tego nie wiem i nie udowodnię.

Nie jestem prawnikiem i nie powiem, jaka kara jest właściwa. Ustalenie o winie już zapadło, a City się od niego odwołało. Mnie interesuje coś, czego żadna kara nie naprawi: skali tej przewagi nie da się odtworzyć.

„Przecież grali piłkarze”

To argument, który wraca w każdej takiej dyskusji. I jest w nim sporo prawdy. Pieniądze same nie strzelają bramek. Można wydać fortunę i zbudować drużynę, która nie potrafi razem grać. City zrobiło sportowo wiele rzeczy bardzo dobrze i nie zamierzam tego odbierać zawodnikom. Nie wiem też, co wiedzieli o finansach klubu, i nie przypisuję im winy za decyzje ludzi, którzy nim zarządzali.

Infografika o tym, jak Manchester City zaczęło budować swoją potęgę po przejęciu klubu.
Początek budowania potęgi Manchesteru City.

Tylko że drużyna nie powstaje w dniu meczu. Powstaje latami.

Transfer to dopiero początek

W 2008 roku do City przyszły ogromne pieniądze, a z nimi wielkie transfery. Robinho. Tévez. Yaya Touré. David Silva. Džeko. Agüero. Później De Bruyne. Dziś te nazwiska kojarzą się z początkiem jednej z największych potęg współczesnej piłki. Ale wtedy City dopiero próbowało stać się klubem, do którego zawodnicy tej klasy chcą przychodzić.

Na listach najdroższych transferów widzimy nazwisko i kwotę. Ale zakup to dopiero początek. Trzeba zapłacić pensję temu piłkarzowi, potem następnemu i następnemu. Utrzymać całą kadrę, nie tylko pierwszą jedenastkę. Opłacić trenerów, sztab, skauting, przygotowanie fizyczne. Żeby co sezon walczyć o mistrzostwo i Ligę Mistrzów, nie wystarczy jedenastu świetnych zawodników. Potrzebna jest kadra, która wytrzyma sezon, kontuzje, zawieszenia i grę co trzy dni.

Infografika porównująca najdroższe transfery Manchesteru City przed przejęciem i po przejęciu klubu.
Najdroższe transfery City przed przejęciem i po nim.
Infografika pokazująca najdroższe transfery Manchesteru City.
Transfery, które budowały kadrę Manchesteru City.

Dlatego nie pytam tylko, czy dany piłkarz był wart swojej ceny. Pytam: na ilu z nich byłoby klub stać przy pełnym przestrzeganiu zasad? Nie na samą kwotę transferu, ale na pensję, kolejne wzmocnienia i utrzymanie takiej kadry rok po roku.

Nie znam odpowiedzi. Nie mam dostępu do alternatywnego budżetu City, w którym każda decyzja od 2008 roku wygląda inaczej. Ale skoro komisja ustaliła, że klub przez dziewięć sezonów zawyżał przychody i obniżał koszty, pytanie o skalę tej przewagi jest w pełni uzasadnione. Skoro klub mógł wydawać więcej, niż pozwalały zasady, to czy na boisku stałaby ta sama drużyna? Ci sami zawodnicy, te same pensje, ta sama szerokość kadry?

Nie wiem. I to jest problem. Przewagę można zdobyć w trakcie meczu. Można ją też zbudować dużo wcześniej.

Efekt domina

Dla mnie przełomem jest sezon 2011/12. City i United kończą z tą samą liczbą punktów, o tytule decyduje różnica bramek. Doliczony czas, gol Agüero z QPR, pierwsze mistrzostwo City od 44 lat. Nie odbieram ani tego gola, ani radości kibiców. To się wydarzyło naprawdę.

Ale pierwsze mistrzostwo dało klubowi coś więcej niż puchar. Dało wiarygodność. Zawodnik nie słyszał już „przyjdź do bogatego klubu”, tylko „przyjdź do mistrza Anglii”. Potem „możesz tu walczyć o Ligę Mistrzów”. Każdy sukces wzmacniał następny: lepsi zawodnicy, większe ambicje, nowe możliwości komercyjne. Machina zaczęła napędzać się sama.

Infografika zestawiająca historię Manchesteru City przed przejęciem klubu i po nim.
Historia City przed przejęciem i po nim.

Czy City stać by było wtedy na Agüero i cały ten skład, gdyby finanse musiały wyglądać inaczej? Może tak. Może i tak zdobyłoby mistrzostwo. A może nie. Nie można po prostu wykreślić jednej kwoty z księgowości i założyć, że reszta potoczyłaby się identycznie.

Nie twierdzę, że każdy późniejszy transfer — Rodri, Rúben Dias, Grealish, Haaland, Gvardiol — był „zawiniony” wcześniejszymi nieprawidłowościami. To byłoby nadużycie. Mówię tylko, że nie wiemy, ile z dzisiejszej pozycji City powstałoby tak samo.

Infografika o trofeach Manchesteru City zdobytych przed przejęciem klubu i w kolejnych latach.
Puchary pokazują wynik. Nie pokazują całej drogi, która do niego prowadziła.

A teraz Borussia

Tu przestaję patrzeć jak komentator. Borussia jest ze mną od dzieciństwa.

W 2021 roku City wygrało z nami 2:1 w pierwszym meczu i 2:1 w Dortmundzie. Sportowo sprawa jest prosta: byli lepsi, przegraliśmy. Gdyby na tym kończyła się historia, powiedziałbym „trudno” i tyle.

Ale nie wiem, czy w historii zgodnej z zasadami w ogóle trafilibyśmy wtedy na to samo City. Żeby doszło do tego dwumeczu, musiało wydarzyć się mnóstwo rzeczy: awanse, losowania, wyniki z wcześniejszych sezonów, kadry zbudowane na ich podstawie. Więc nie napiszę, że City „ukradło” Borussii półfinał. Tego nie udowodnię.

Napiszę tak: BVB przegrało 4:2. To fakt. Ale nie wiem, czy w innej, uczciwej wersji europejskiej piłki Borussia w ogóle grałaby wtedy z tym samym zespołem.

Z Dortmundu do City poszli Gündoğan, Akanji i Haaland. Nie mam do nich pretensji. Piłkarz ma krótką karierę i wybiera, co uważa za najlepsze dla siebie.

Infografika o transferach İlkaya Gündoğana, Erlinga Haalanda i Manuela Akanjiego z Borussii Dortmund do Manchesteru City.
Piłkarze, których drogi prowadziły z Dortmundu do Manchesteru.

6 kwietnia 2021, pierwszy mecz w Manchesterze. Reus w 84. minucie wyrównuje i mamy wyjazdowego gola. A w 90. minucie Foden strzela na 2:1 po asyście Gündoğana. Dawny piłkarz Borussii pomógł pokonać Borussię.

Późny gol, jak ten Agüero z QPR w 2012. Tamten dał City pierwsze mistrzostwo od 44 lat, ten dał przewagę przed rewanżem. Przy 1:1 pojechalibyśmy do Dortmundu z wyjazdowym golem, a wtedy jeszcze obowiązywała zasada bramek na wyjeździe. Nie wiem, co by z tego wyszło. Wiem tylko, że jedna bramka w 90. minucie zmieniła punkt wyjścia.

Haaland najbardziej działa mi na wyobraźnię. Odszedł w 2022, rok później Bellingham. Co by było, gdyby City nie mogło wtedy sięgnąć po Haalanda? Zostałby jeszcze rok? Poszedłby do Realu? Zagrałby z Bellinghamem?

Grafika z wynikiem ćwierćfinału Ligi Mistrzów 2020/21 Borussia Dortmund–Manchester City oraz pytaniem, czy BVB w ogóle zagrałoby wtedy z City; pokazuje też Haalanda i Bellinghama.
Wynik dwumeczu znamy. Tego, jak potoczyłaby się historia Haalanda i Bellinghama bez tego samego City, nie da się sprawdzić.

Nie wiem. Może odszedłby dokładnie wtedy, tylko gdzie indziej. Może nic by to nie zmieniło. Nie chodzi o to, że alternatywna wersja byłaby lepsza dla BVB. Chodzi o to, że nigdy jej nie sprawdzimy. I nie dotyczy to tylko Borussii. Każde mistrzostwo ma swojego przegranego, każdy awans czyjeś odpadnięcie.

A gdyby to zrobiła Borussia?

Nie kibicuję City, więc łatwo mi je krytykować. Dlatego odwróćmy sytuację.

Co, gdyby to BVB zdobywało przewagę, łamiąc zasady finansowe? Czy bym je bronił? Nie. Nie powiedziałbym „wszyscy kombinują”, „przecież grali piłkarze” ani „to tylko przepisy”. Nie wiem nawet, jak wyglądałoby wtedy moje kibicowanie. Klub to coś więcej niż ludzie, którzy akurat nim zarządzają: wspomnienia, tradycja, trybuny, mecze oglądane latami. Tego nie przekreśla się jednym ruchem, ale są granice, po których musiałbym zadać sobie niewygodne pytania.

Od kibiców City nie oczekuję, że przestaną kochać swój klub. Oczekuję tylko, że oddzielą miłość do klubu od oceny działań jego władz. Tego samego wymagałbym od siebie.

Grafika z pytaniem, czy sukces nadal jest sportowym sukcesem, jeśli przewagę budowano z naruszeniem zasad.
„Mam na ten temat sporo do powiedzenia”.

Puchary można odebrać. Historii już nie.

Można odjąć punkty, nałożyć grzywnę, zakazać transferów, zmienić tabelę w dokumentach, wykreślić tytuł z zestawienia.

Ale nie można jeszcze raz rozegrać ostatniej kolejki z 2012 roku. Nie można powtórzyć transferów ani losowań. Nie można sprawdzić, czy Borussia w ogóle spotkałaby City w 2021, ani czy Haaland zostałby w Dortmundzie.

Nie mam problemu z tym, że ktoś jest bogatszy ani że mamy gorszy zespół. Chcę tylko wierzyć, że kiedy oglądam mecz, obie drużyny dotarły do niego, przestrzegając tych samych zasad.

Uczciwy nie jest frajerem. Jest poszkodowanym. Frajerem jest oszust.

BVB przegrało z City 4:2. Tego nie kwestionuję. Ale w tym, z jakim City Borussia grałaby w innych okolicznościach, zostaje pytanie bez odpowiedzi. I to jest dla mnie najbardziej gorzkie: nie tylko nieuczciwa przewaga, ale świadomość, że jej skali nigdy się nie dowiemy.

To mój osobisty komentarz jako kibica piłki nożnej i Borussii Dortmund. Pytania o alternatywny przebieg wydarzeń są hipotezami, a nie twierdzeniami, że konkretne mecze, transfery lub trofea miałyby innych zwycięzców. Stan na październik 2026.

Źródła faktów

← Wróć: Życie