Nie pamiętam dokładnie, kiedy zacząłem kibicować Borussii Dortmund. Wiem, że było to ponad 30 lat temu.

Najstarsze, co pamiętam, to album z naklejkami. Niebieska okładka, na niej Stoiczkow. Była w nim Borussia. I już wtedy mówiłem, że jestem za BVB. Tytułu albumu nie pamiętam, tylko tę okładkę.

Okładka albumu z naklejkami piłkarskimi ze Stoiczkowem
Okładka albumu, z którym wiążę najstarsze wspomnienie kibicowania BVB.

Latem 1995 pojechaliśmy na wakacje do dziadków do Dortmundu. Na stadionie nas nie było, byłem dzieckiem i nikt nie chciał mnie tam zabrać. Ale w parku dziadek kupił dwa komplety, dla mnie i dla kuzyna: proporczyk, plastikowy kubek i tekturową tackę. Mam to wszystko do dziś.

Proporczyk, kubek i tacka z herbem Borussii Dortmund
Pamiątki, które dziadek kupił nam w Dortmundzie latem 1995 roku.

Koszulkę z numerem 9, Chapuisat, dostałem od mamy na Wielkanoc 1997, przed półfinałem Ligi Mistrzów z Manchesterem United, razem z szalikiem. Pierwszy mecz BVB, który naprawdę pamiętam, to rewanż na Old Trafford. Z pierwszego meczu widziałem tylko skróty. W koszulce, spodenkach i szaliku oglądałem Köhlera zatrzymującego Cantonę i potem finał z Juventusem. Dziś koszulka wisi na balustradzie obok szalików. Spodenek już nie znajdę.

Koszulka Borussii Dortmund z nazwiskiem Chapuisat i szaliki
Koszulka Chapuisata z numerem 9 i szaliki BVB.

W 2013 program „To i Owo” razem z Eurosportem zorganizował konkurs. Do wygrania były wejściówki na trzy mecze, m.in. na Klassiker na Signal Iduna Park. Zadanie brzmiało: napisz, dlaczego warto oglądać Bundesligę i jakie to budzi emocje. Napisałem trzy wersje. Tylko ostatnia była naprawdę z głębi: że to ogromne emocje, których nie da się opisać słowami. Wygrałem dwa bilety i oficjalną piłkę.

Oficjalna piłka i bilety VIP z konkursu na mecz Borussii Dortmund z Bayernem; numery miejsc i kod kreskowy są zasłonięte
Piłka i bilety VIP wygrane w konkursie. Kod kreskowy i numery miejsc zostały zasłonięte.

Dopiero pod stadionem okazało się, że bilet wpuszcza do namiotu VIP. Było już tak blisko meczu, że namiot stał prawie pusty: hostessy, kelnerzy i barmani. Siedziałem za bramką, naprzeciw żółtej ściany.

Wnętrze namiotu VIP na stadionie Borussii Dortmund
Namiot VIP przed Klassikerem z Bayernem.

To był mecz z Bayernem, 23 listopada 2013. Götze po raz pierwszy grał przeciwko Borussii. Przeraźliwe gwizdy, kiedy wchodził, i za każdym razem, kiedy był przy piłce. Tak samo przy Neuerze, wychowanku Schalke. Ogromny aplauz, kiedy na boisko wbiegł Piszczek. Przegraliśmy 0:3, a Lewandowski zmarnował kilka sytuacji.

Jürgen Klopp na telebimie podczas meczu na Signal Iduna Park
Jürgen Klopp na telebimie podczas meczu z Bayernem.

Nie pamiętam, kto strzelał. Dopiero teraz sprawdziłem, że Götze wszedł z ławki i strzelił nam gola. Wtedy patrzyłem na wiele rzeczy inaczej niż dziś.

Po meczu, już w domu, wrzuciłem na Facebooka trochę zdjęć ze stadionu i z muzeum BVB. Bez składu i ładu, bez opisu. Nie myślałem wtedy, że to kiedyś będzie historia. Po prostu się cieszyłem.

Trofeum Borussii Dortmund w przeszklonej gablocie
Trofeum w muzeum BVB.

Były też gorsze wieczory, jak remis 2:2 z Mainz w ostatniej kolejce sezonu 2022/23, po którym mistrzostwo zostało w Monachium.

Zmieniały się drużyny, trenerzy i piłkarze. Zmieniało się też moje życie.

Błażej i Ela w koszulkach Borussii Dortmund w Dortmundzie
Z Elą w Dortmundzie, 7 września 2024.

Kuba ma już ręcznik, dwie pieluszki, pluszaka z piszczałką i drugiego z lampką. Wszystko ze sklepu BVB. Z body z napisem „50% Papa, 50% Mama, 100% BVB” już wyrósł, ale edukacja trwa. 😄

Błażej i Ela z Kubą w body z napisem 100% BVB; twarz Kuby jest niewidoczna
Kuba w body 100% BVB. Jego twarz pozostaje niewidoczna.

Kevin Großkreutz powiedział kiedyś w wywiadzie, w żartach, że gdyby jego syn miał kibicować Schalke, oddałby go do adopcji. Mówił to jeszcze, zanim miał dziecko. Ja jestem mniej radykalny. Na razie ograniczam się do ręcznika, pieluszek i pluszaków.

Przez ponad 30 lat zmieniło się prawie wszystko.

Borussia została. 🖤💛

← Wróć: Życie